❗❗❗Zostań Liderem Trendów❗❗❗📣Zgłoś się i zdobądź prestiżowy certyfikat Lidera Biznesu❗❗❗📣  

AKTUALNA SYTUACJA w centrach ogrodniczych

Podziel się

Jak centra ogrodnicze zrzeszone w Polskim Stowarzyszeniu Centrów Ogrodniczych radzą sobie w dobie koronawirusa i jak dostosowały swoją działalność do sytuacji?

TEKST i ZDJĘCIA: Polskie Stowarzyszenie Centrów Ogrodniczych


Małgorzata Rosa – Prezes Grupy Zakupowej DCO, Członek Zarządu PSCO:

"Nie ma branży, na którą pandemia koronawirusa nie wywarłaby negatywnego wpływu. Oczywiście są formy działalności, które zostały zatrzymane lub mocno ograniczone od razu, jednak i w centrach ogrodniczych wprowadziła ona zawirowania, niepokój i obawy. Miesiące, na które przypadła epidemia to pełnia sezonu ogrodniczego, dla nas marzec, kwiecień i maj to trzy najważniejsze miesiące, w których firmy ogrodnicze generują 40% swoich rocznych przychodów. Wprowadzone ograniczenia nie pozwalają wykorzystać sklepom całego swojego potencjału. Niepewność co do okresu trwania całej pandemii i ograniczeń z tym związanych nie działa motywująco na pracowników i właścicieli. Mimo wprowadzonych ograniczeń, punkty ogrodnicze doceniają możliwość prowadzenia działalności, jednoczą się i dzielą informacjami, spostrzeżeniami oraz rozwiązaniami, jakie wprowadziły u siebie. Zdrowie pracowników i bezpieczeństwo naszych klientów to w obecnej chwili dla nas priorytet. Centra ogrodnicze zabezpieczyły miejsca pracy, umożliwiając w ten sposób bezpieczny kontakt personelu z klientem, poprzez wprowadzenie restrykcyjnych procedur pozwalających na ograniczanie rozprzestrzeniania się koronawirusa. Również zadbano o wszelkie środki chroniące klienta, udostępniono żele dezynfekujące ręce, rękawiczki jednorazowe, poszerzono ciągi komunikacyjne, na których zaznaczono liniami odległości, w jakich klienci powinni ustawiać się w kolejce do kas, prowadzona jest ścisła kontrola ilości klientów na sklepie i to wszystko po to, aby nasze centra pozostały bezpieczne i przyjazne klientowi."


Inne zmiany wprowadzone przez nasze firmy dotyczą samej działalności. Zaproponowano i umożliwiono klientom dostawę produktów do domu, które mogą zamówić poprzez e-mail, telefon czy sklep internetowy. Centra, które do tej pory nie prowadziły sprzedaży internetowej, szybko zaczęły się w takie działanie angażować, widząc możliwości poszerzenia i obsłużenia większego grona klientów i minimalizowania strat wywołanych epidemią. Zapewne te działania nie
zostaną zaprzestane po ustaniu kryzysowej sytuacji, ale będą udoskonalane i modernizowane do perfekcji. Niektóre centra wydłużyły godziny pracy, aby skrócić czas oczekiwania na wejście do sklepu. Właśnie w  takim czasie czujemy namacalnie przynależność do Stowarzyszenia Polskich Centrów Ogrodniczych, które wspólnie z  grupą Dobre Centrum Ogrodnicze mocno je w tej sytuacji wspiera. Centra ogrodnicze mogą liczyć na pomoc w poszukiwaniu niezbędnych produktów koniecznych do funkcjonowania w  tym niekorzystnym czasie.

Zakupiliśmy dla wszystkich członków PSCO i DCO pakiety zawierające żele do dezynfekcji rąk oraz mydła dezynfekujące dla właścicieli i ich pracowników. Pomagamy w zakupie rękawiczek i maseczek ochronnych.


Przygotowujemy interpretację ciągle zmieniających się przepisów. Ścisłe współpracujemy z Rzecznikiem Małych i Średnich Przedsiębiorstw opracowując petycje i pisma z proponowanymi rozwiązaniami korzystnymi dla naszej branży, do Premiera i Ministra Rolnictwa. Wspólnie z radcami prawnymi i biurami księgowymi pomagamy w interpretacji Tarczy Antykryzysowej i Finansowej dla naszej branży. Mamy informację zwrotną od właścicieli sklepów, jak wiele znaczy dla nich ta pomoc i nasze zaangażowanie w obecnej sytuacji. Teraz mogą poczuć siłę grupy. Nikt nie pozostaje sam z trudnymi decyzjami. Po wprowadzeniu obostrzeń związanych z dopuszczalną ilością klientów w punktach handlowych nastąpił spadek obrotów. Do tego należy jeszcze doliczyć obowiązek dezynfekcji miejsc pracy, kontrolę liczby klientów, ograniczenia czasowe dla seniorów oraz oddelegowanie pracowników na inne niż dotąd stanowiska pracy. Wprowadzone w późniejszym czasie łagodniejsze restrykcje pozwoliły centrom, przy zachowaniu nadal szczególnej ostrożności, obsłużyć znacznie większą liczbę klientów. Jednak porównując obroty w miesiącach sezonu z ubiegłego roku do miesięcy z tego roku, obserwujemy ich spadek. Jaki będzie ten sezon dla nas? Trudno przewidzieć. To będziemy mogli ocenić z końcem czerwca. Liczymy, że moment wygaszania się pandemii nadejdzie jak najszybciej i wówczas choć trochę wydłuży się okres intensywnej sprzedaży. Pomimo tego, centra nie ograniczają wachlarza usług i produktów dla swoich klientów. Właściciele sklepów do sezonu 2020 przygotowywali się już w październiku i listopadzie 2019, a towary do centrów dostarczone zostały w styczniu i lutym tego roku. Asortyment, w jaki zaopatrują się klienci w tym roku, do tej pory nie różnił się w porównaniu do roku ubiegłego. Sprzedają się podłoża, nasiona, tkaniny, nawozy i urządzenia nawadniające, te ostatnie zapewne ze względu na panującą już któryś rok suszę. Jeżeli priorytety konsumpcyjne Polaków ulegną zmianie, wówczas dostosujemy ofertę do oczekiwań naszych klientów. W obecnej sytuacji, przyjaznym i bezpiecznym miejscem, w jakim mogą przebywać, są ich tarasy i ogrody, które poza pracą i satysfakcją, dają również równowagę psychiczną i pomagają przetrwać ten trudny dla wszystkich czas.


Mirosław Łakomiec – Prezes Zarządu PSCO, właściciel ACM Agrocentrum w Kielcach i Miechowie:

"Początkowo nastąpiło totalne załamanie sprzedaży, ale ostatnie tygodnie pokazują bardzo duże jej przyspieszenie. Nasza firma oprócz centrów ogrodniczych posiada również dwa sklepy internetowe: https://agrosklep.pl/ http://www.topszklarnie. pl/, sprzedajemy też przez Allegro: https://allegro.pl/uzytkownik/ acm-agro, dzięki czemu łatwiej nam było przejść krytyczny okres. Sprzedaż online znacząco wzrosła, wielu Polaków zdecydowało się na taką formę zakupów. Widzę bardzo duże zainteresowanie roślinami owocowymi. Rekordowo sprzedają się, nawet w ilościach dwa razy większych niż w poprzednich sezonach, sadzonki truskawek, poziomek, porzeczek, malin, agrestów i borówek. Bardzo popularne są szklarnie ogrodowe, które importujemy z Danii i Wielkiej Brytanii. W związku z trwającą od kilku miesięcy suszą, znacząco wzrosła nam również sprzedaż beczek na wodę deszczową. Bacznie obserwujemy rynek ogrodniczy, na którym zachodzą duże zmiany. Przez kilka tygodni pandemii powstało wiele nowych sklepów internetowych i zalążków centrów ogrodniczych przy szkółkach. W momencie ogłoszenia obostrzeń, gdy wszystko stanęło, handel wstrzymał zamówienia i sprzedaż, przerażeni ogrodnicy zostali ze swoimi uprawami bez możliwości zbytu. Po pierwszym szoku wielu szkółkarzy i producentów roślin rozpoczęło sprzedaż detaliczną i półhurtową, otwierając sklepy internetowe lub punkty detaliczne. Ciekawe, czy to się utrzyma w kolejnych sezonach? Czy są to zmiany czasowe, czy trwałe?"


Sławomir Łucki – właściciel Podkrakowskiego Centrum Ogrodniczego Łuccy:

"W momencie ogłoszenia stanu epidemicznego byliśmy przerażeni. Baliśmy się o przyszłość i możliwość dalszego prowadzenia sprzedaży w naszym centrum oraz o reakcję klientów na zaistniałą sytuację. Złożyliśmy duże zamówienia przedsezonowe, a większość towaru zdążyła już przyjechać do naszego sklepu. Ze względu na ugruntowaną wiarygodność naszej firmy u naszych dostawców, nie mamy w zwyczaju odwoływania dostaw zamówionego towaru bez względu na okoliczności. Aby ratować sprzedaż oczywistą reakcją było więc poinformowanie naszych klientów o  możliwości składania zamówień przez telefon oraz drogą mailową. Zamawiany towar był dostarczany klientom naszym transportem lub też odbierany przez nich sprzed firmy bez kontaktu z nami (oczywiście po uprzednim uregulowaniu należności przelewem). Nasz sklep internetowy https://www.luccy.pl/belldeco-dekoracje/ prowadzi zasadniczo sprzedaż art. dekoracyjnych oraz donic ceramicznych i nie był przygotowany do sprzedaży roślin i art. ogrodniczych. Z biegiem czasu i wprowadzaniem kolejnych zaostrzeń ku naszemu zdziwieniu klienci zaczęli szturmować nasze centrum ze zdwojoną siłą. Pracujemy 7 dni w tygodniu, więc zamknięcie marketów budowlanych w weekendy dodatkowo wpłynęło na przyrost liczby klientów. Aktualnie mocno ograniczyliśmy przyjmowanie zamówień przez telefon i mailem. Przyjęcie zamówienia, korespondencja zwrotna z klientem, kontrola płatności, kompletowanie zamówień i wreszcie dostawa do klienta zbyt mocno angażowały nas czasowo. Za priorytetową uznaliśmy obsługę klienta, który jednak zdecydował się do nas przyjechać. Najbardziej odczuwalne restrykcje to te najbardziej absurdalne, tzn. przelicznik liczby klientów w sklepie uzależniony od liczby kas oraz godziny dla seniora wyznaczone pomiędzy 10-12."



Zauważyliśmy ogromny wzrost zainteresowania klientów uprawami warzyw. Zanotowaliśmy niebotyczny przyrost sprzedaży nasion warzyw, sadzonek ziół, podłoży warzywnych eko i bio oraz akcesoriów z tym powiązanych. Dotychczas nie zauważyliśmy powściągliwości w wydatkach u naszych klientów na donice czy rośliny. Ewidentnie przymus pozostawania w domu i duża ilość wolnego czasu przełożyły się na spędzanie go w ogrodzie. W konsekwencji doprowadziło to do zwiększenia popytu na rośliny i artykuły ogrodnicze. Dodatkowo sprzyja temu okres wiosenny i utrzymująca się od dłuższego czasu piękna pogoda. Choć pandemia wywołana koronawirusem i jej skutki gospodarcze są zjawiskami bardzo przykrymi, to na razie nas one zbytnio nie dotknęły. Należy zauważyć, że jesteśmy związani z branżą, która jest bardzo odporna na różnego rodzaju kryzysy i dzięki temu wychodzimy z nich obronną ręką. Nie oznacza to oczywiście, że zawsze możemy spać spokojnie. Jak pokazuje nam historia z ostatnich kilku miesięcy, sytuacja może się radykalnie zmienić z tygodnia na tydzień w nieoczekiwany sposób. Teraz już każdy wie, że zawsze należy być przygotowanym na różne scenariusze. Wszyscy sądzą, że inwazja koronawirusa wkrótce osłabnie i niebawem wszystko wróci do stanu sprzed pandemii. A co jeżeli tak się nie stanie? Trzeba na to też być gotowym.


Krzysztof Wrona – Członek Zarządu PSCO, właściciel Centrum Ogrodniczego Ogrodnik i Lawenda w Lublinie:

"Wiosnę 2020 roku będziemy długo wspominać jako społeczeństwo i  jako właściciele biznesów ogrodniczych. Wiadomości z Chin były tak odległe, że wydawało się nieprawdopodobne, aby wirus dotarł także do nas. A jednak stało się. Pierwsze rzeczy, które na początku dawały do myślenia, to rozległa skala zjawiska oraz nagła zmiana zasad gry. Pojawiły się pierwsze obostrzenia, niepewność czy nas nie obejmą restrykcje. Jeden z pierwszych zdiagnozowanych przypadków koronawirusa w Polsce wykryto w miejscowości 10 km od Lublina, skąd dojeżdżają również nasi klienci. Wywołało to kilkudniowy szok wśród pracowników, klientów oraz urzędników – pozamykano okoliczne targowiska. Pierwszym ruchem w  naszych centrach było wprowadzenie nowych zasad obsługi. Codzienna dezynfekcja stanowiska kasowego przed rozpoczęciem pracy oraz w jej trakcie. Pracownicy dostali pakiety osobiste - rękawiczki, płyny dezynfekcyjne, maseczki. Nieocenioną pomocą stał się pakiet wysłany przez PSCO. Dał nam informację, że nie jesteśmy sami w tych ciężkich czasach. Jaszcze raz dziękuję w imieniu wszystkich członków. Wprowadziłem częstsze zebrania z pracownikami w celu uspokojenia nastrojów. W pierwszych dwóch tygodniach zmniejszyliśmy godziny pracy, a następnie wprowadziliśmy zmianowość. Cały czas w pierwszym okresie epidemii spotykałem się z brakiem i z galopującymi cenami środków do ochrony bezpośredniej. Wymieniając się informacjami z innymi koleżankami i kolegami, mogłem łatwiej pokonywać trudy tej sytuacji nadzwyczajnej. Mimo wielu niespotykanych dotąd trudności, pojawiło się też jednak wiele nowych szans. Fakt, że nie zostaliśmy przymusowo zamknięci, dał możliwość utrzymania płynności finansowej oraz stabilność zatrudnienia naszym pracownikom Zrezygnowaliśmy z nagłego otwierania sprzedaży internetowej z powodu pandemii. W moim odczuciu, taka decyzja nie dałaby oczekiwanych efektów w krótkim terminie. Skupiliśmy się na bezpiecznej obsłudze klienta stacjonarnie oraz przez media społecznościowe z możliwością dowozu towaru do klienta. Obserwujemy znaczący wzrost płatności bezgotówkowych. Zmniejszyła się ilość wystawianych przez nas faktur. Widać, że w innych branżach jest mocne cięcie kosztów, a artykuły ogrodnicze nie są towarami pierwszej potrzeby.
Nie da się ukryć, że zgodnie z tym, co mówią nasi klienci, ogrodnictwo zostało jedyną dostępną rozrywką na świeżym powietrzu. Nasze balkony, tarasy, działki i zwierzęta są dla społeczeństwa wielką radością w tych trudnych chwilach. W tej chwili rynek został podzielony na działy gospodarki potrzebne do życia i resztę, która musi poczekać na lepsze czasy. Cieszmy się, że jesteśmy w tej pierwszej grupie. Na dzień dzisiejszy największym problemem prywatnych centrów ogrodniczych jest brak deszczu i oby tak pozostało. Myślę, że w przyszłości będziemy rozdzielać życie na to przed i po koronawirusie."


Jerzy Kalisiak – właściciel Centrum Ogrodniczego Kalisiak w Kobyłce:

"Wszystkie restrykcje i obostrzenia wpłynęły na funkcjonowanie firmy. Musieliśmy zmienić organizację ruchu tak, aby usprawnić przepływ klientów, zmniejszyła się zatem ich liczba bezpośrednio w budynku sklepowym, gdzie funkcjonują stanowiska kasowe do trzech na jedną kasę, a mimo wszystko sytuacje ekstremalne powodowały interwencję policji. Skróciliśmy godziny pracy w  naszym centrum, zawiesiliśmy handel w  niedzielę, czasowo wprowadziliśmy zmianowość wśród załogi, aby zachować profilaktykę. Wprowadziliśmy też stanowiska dezynfekcyjne dla klientów. Zaistniała sytuacja generuje do dziś zmianę w priorytetach zakupowych - bo tam, gdzie klient kupował np. nawozy czy nasiona, aktualnie z racji tych ograniczeń przechodzi jak najszybciej do kasy i kończy zakupy. Szansą spośród tych restrykcji do dziś jest przewaga nad konkurencyjnymi firmami - markety budowlane nie pracują w weekendy, nie funkcjonują targowiska. Priorytetem jest nadal funkcjonowanie firmy w cyklu ciągłym w możliwie bezpiecznych dla klientów i załogi warunkach. Sprzedaż internetową prowadzimy od kilku lat www. sklep.kalisiak.pl, zaistniała sytuacja powoduje znaczne zintensyfikowanie e-sprzedaży, dodatkowo obserwujemy istotne zwiększenie obrotów poprzez realizację bezpośrednich zamówień telefonicznych oraz pocztę elektroniczną z dostawą zamówień finalnie do klientów. Aktywny profil na Facebooku, informacje na stronie www.kalisiak.pl to standardy. Preferencje klientów w obecnym czasie to w naszych warunkach nadal materiał szkółkarski i jednoroczne rośliny ozdobne."


Andrzej Sysiak – członek Zarządu PSCO, właściciel Centrum Ogrodniczego Sysiak w Wojcieszynie:

"W pierwszych dniach epidemii towarzyszyła nam obawa, jak będzie wyglądać tegoroczna sprzedaż i dużo pytań o przyszłość naszej firmy. Zatowarowanie zrobione w pełni, zamówienia były robione już od października 2019. Z dnia na dzień następowało powolne oswajanie z epidemią. Kontrolowaliśmy komunikaty lokalnego sanepidu i kalkulowaliśmy stopień ryzyka zakażenia naszego personelu i nas. Czuliśmy odpowiedzialność za zdrowie naszych pracowników i nasze. Dużo rozmawialiśmy z personelem, czuliśmy ich obawy. Wprowadziliśmy wszystkie określone prawem procedury bezpieczeństwa. Najmocniej odczuliśmy wprowadzenie ograniczenia dotyczącego ilości kupujących na jedną kasę. Pomimo trzech kas mogliśmy obsługiwać tylko 9 osób. Zdarzało się, że kupujący rozbiegli się po sklepie i przy kasach było pusto. Pomimo tych ograniczeń klienci stosowali się do zaleceń, byli zdyscyplinowani i stali w kolejce do wejścia. Na dniach nastąpił bardzo duży wzrost sprzedaży. Sprzedaje się wszystko od roślin, nawozów, donic po podłoża i środki ochrony. Trudno wskazać jakiś dominujący produkt. W ciągu kilku dni na naszej stronie internetowej www.sysiak.com.pl uruchomiliśmy prowizoryczny sklep internetowy działający w promieniu 20 km od naszej firmy z dostawą naszym transportem, koszt transportu określa strefowa tabela dostaw. Wprowadziliśmy też zamówienia mailowe i telefoniczne. Płatność za te dostawy pobieramy za pomocą przenośnego terminala, można również zapłacić gotówką i przelewem. Ta forma spotkała się z dużym zainteresowaniem naszych klientów i z dnia na dzień przybywa zamówień. Prowadzimy też stronę na Facebooku, na której zamieszczamy bieżące informacje o naszych produktach. Sezon rozwija się bardzo dynamicznie i ciągle czegoś brakuje. Powstaje pytanie, do kiedy to potrwa i czy kupującym wystarczy zapału i pieniędzy?"